Jestem kobietą. Jestem żoną, jestem matką. Mam dwoje dzieci. Tak, dwoje. I kota. Czarnego, żeby było śmiesznie.

Jestem wolną istotą, sama stanowię o sobie. Mam mózg i potrafię myśleć. Jestem człowiekiem, posiadam wolną wolę. Życie składa się z wyborów i ja też chcę mieć wybór. Jak każdy człowiek.

W. Y. B. Ó. R. WYBÓR.

To jest ten moment, gdy wrażliwszy czytelnik może w świętym oburzeniu kliknąć na „x” znajdujący się w górnym, prawym rogu i nie czytać dalej. Ale możne tez zostać. W końcu wybór i wolna wola. Prawda?

Myślałyście kiedyś o aborcji? Po co jest, dlaczego powinna być dozwolona, chociaż w pewnych sytuacjach, jeśli nie po prostu dozwolona? Albo chociaż tak po prostu myślałyście, bez ideologi, tylko o tym, ze istnieje?

Nie ustaliłam sam ze sobą, czy popieram z obostrzeniami, czy bez, totalną dowolność. Sama nie wiem. Jednocześnie wiem, że kobiety nie są na tyle głupie, nie jesteśmy na tyle głupie, by tak poważny zabieg traktować na równi ze zjedzeniem cukierka. Jak słyszę, ze „kobiety będą traktowały aborcję jak środek antykoncepcyjny”, to mnie krew zalewa i przez „ch” pisany strzela.

Tak, mam dzieci, swoje własne. Tak, wiem, co to znaczy czekać na upragnioną ciążę. Z drugiej ręki wiem, co to znaczy czekać na dzieciątko bardzo chore, które będzie miało szczęście, jeśli umrze zaraz po urodzeniu. Miotałam się strasznie będąc gdzieś daleko, bo co powiedzieć rodzicowi, który cierpi strasznie, niewyobrażalnie wręcz. Nie za siebie cierpi, ale za dziecko, które jest chore i samo urodzenie przysporzy dzieciątku jeszcze więcej cierpień. Czy słowa przyniosą ulgę w takiej sytuacji? Zapewne nie…

Wiem, po co są i co znaczą badania prenatalne. I krew mnie zalewa, jak słyszę, ze badania prenatalne są po to, by mieć pretekst do usunięcia ciąży. No ludzie kochani! O operacjach prenatalnych, to nie słyszeli?? Nie? A szkoda, bo w naszym kraju mamy wspaniałych lekarzy, którzy potrafią leczyć dzieci jeszcze nienarodzone. Z powodzeniem leczyć.

Wiecie dlaczego poruszam ten temat?

Mam dwoje dzieci. Mam męża. Mam rodzinę, dużą rodzinę. Mam dla kogo żyć. Ja chcę żyć! Nie planuję więcej dzieci, jednak przez najbliższe piętnaście lat, a może nawet więcej może mi się trafić ciąża. Chciana, bądź nie. Również w tym czasie może mi się trafić śmiertelna choroba, to nawet bardziej pewne, niż ciąża. Ale załóżmy, że trafią się obie. Co wtedy? No właśnie, nie wiadomo, co wtedy…

Nie boję się ciąży i porodu. Boję się chorób i wszystkiego, co się z tym wiąże. Nie chcę umierać tylko dlatego, że lekarz będzie się bał przeprowadzić terapię ratującą moje życie, dlatego, że jestem w ciąży. Juz teraz bywa i tak, ze nawet przy chorobie wymagającej niestety leczenia antybiotykiem lekarz ciężarnej nie chce go przepisać, chociaż wiadomo, że nieleczona choroba jest większym zagrożeniem niż antybiotyk.

Nie chcę umierać tylko dlatego, ze trafiła mi się ciąża pozamaciczna.

Wszyscy pieją o ochronie życia od momentu poczęcia, do naturalnej śmierci. Ok, jestem za, ale każdego życia. Mojego też. Ja tez chciałabym żyć od poczęcia do naturalnej śmierci. Jeśli umrę z powodu choroby, którą było można wyleczyć, ale nikt nie śmiał mi pomóc, bo jestem w ciąży, to nie będzie naturalna śmierć. Co z ochroną życia mojego dziecka? Czyżby ktoś w ferworze swojego wrzasku zapomniał, że jeśli umrze kobieta, to umrze również dziecko, które ona w tym momencie nosi?

Dlaczego z kobiety zgwałconej chce się zrobić na siłę męczennicę i drugi raz karać? Może najpierw podnieśmy kary dla gwałcicieli, a potem pomyślmy o zakazie aborcji ciąży pochodząej z czynu zabronionego.

Dlaczego kobieta, która straciła wyczekaną ciążę ma odpowiadać jako winna tej straty?

Tak, tak, czytałam tekst projektu bla bla. TAK! CZYTAŁAM!

Tekst jest napisany sprytnie. Można go interpretować w dowolny sposób, do każdej interpretacji pasuje. I właśnie w tym tkwi problem. Jeśli by projekt przeszedł w takim kształcie, w jakim jest tez, to niestety każdy lekarz będzie się bał o swój tyłek, a policja będzie wzywana do poronień. Skoro jest możliwa różna interpretacja tego słowa napisanego, to trzeba chronić siebie, prawda?

Jeśli jedno z badań prenatalnych w jakimś procencie jest ryzykowne, bo może powodować przedwczesny poród, to jaki lekarz zdecyduje się je przeprowadzić, skoro przedwczesny poród może oznaczać śmierć dziecka, a przecież w projekcie właśnie za doprowadzenie do śmierci dziecka ma być kara? To samo tyczy operacji prenatalnych, one też niosą za sobą pewne ryzyko, jak każdy zabieg medyczny. Moim zdaniem, albo jest to tekst bardzo źle napisany, albo bardzo sprytnie.

A przy ciąży pozamacicznej, to kiedy jest zagrożenie życia kobiety, które pozwoli na interwencję, która nie będzie karana, jako szkodzenie dziecku poczętemu? W momencie zaistnienia i zdiagnozowani ciąży pozamacicznej, np gdy ciąża jeszcze nie obumarła i się rozwija, czy może dopiero, gdy rozwinie się na tyle, że pęknięcie jajowodu doprowadzi do krwotoku wewnętrznego?

Czytam tekst projektu i posiłkując się nim nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie.

Jest jeszcze jedna ważna sprawa. Chyba najważniejsza. Wybór. Jeśli to ja mam ewentualnie ryzykować życiem, jeśli to ja mam umierać, to chcę o tym zdecydować, chce być na to gotowa, a nie postawiona przed faktem dokonanym.

Pamiętacie Agatę Mróz? Ona się poświeciła. Często przeciwnicy aborcji lubią sobie wycierać usta Agatą Mróz. Zapominają o bardzo ważnej rzeczy. Agata miała wybór. To była jej decyzja. Nie lekarzy, nie ustawy, nie księży, nie polityków. Decyzja należała do Niej i w zgodzie ze sobą ja podjęła. Miał wybór.

I o to chodzi.

#czarnyponiedziałek

#blackmonday

#czarnyprotest

To nie walka o możliwość zabijania. To walka o wolność wyboru. Tylko tyle i aż tyle. I jeśli jeszcze raz ktoś mi powie, że ja popieram mordowanie dzieci, to mu strzelę w pysk. Nie, nie z powodu agresji, ale po prostu z bezsilności. Ileż można tłumaczyć, rysować na grafach, wyjaśniać itd

Poza tym, wybór nie oznacza aborcji. Jeśli ktoś tego nie jest w stanie pojąć, to bardzo mi przykro, bo zapewne wielu innych rzeczy pojąc tez nie będzie w stanie…

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPrzydasie
Następny artykułTy też jesteś niezaradną żoną?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here