wrzesień

Dzisiejszy dzień ma znak telefonu. Dzięki temu wydłużyłam sobie urlop letni o jeden dzień. trochę z powodu lenia, ale faktycznie dlatego, że musiałam kilka spraw załatwić, których nie dało rady załatwić wcześniej. Załatwiłam, co miałam i włączyłam komputer, a tam tona aktualizacji do pobrania. Tak to jest, gdy się nie używa komputera tygodniami, a nawet miesiącami…

Dzisiaj jestem. Tak, dzisiaj. Powroty są strasznie bolesne i bardzo trudne w realizacji. Zresztą wiecie o tym doskonale.

Wakacje upłynęły nam pod hasłem wyjazdów. Najpierw dzieci pojechały z dwiema babciami nad morze i o dziwo! Załapały się na całkiem fajną pogodę. Wrócili wszyscy opaleni i szczęśliwi, babcie lekko zmęczone 🙂 My w tym czasie mieliśmy haj lajf, spokój w chacie itd. Dziesięć dni luzu wieczornego i wyjść spontanicznych. W międzyczasie oczywiście chodziliśmy do pracy. Zaliczyliśmy zakupy, kino, rocznicową kolację w knajpie, obiad w knajpie, ja dodatkowo koncert Kwartetu Pro Forma. teraz w sobotę planuje iść na kolejny, ale już z mężem. W sierpniu był wyjazd rodzinny. Wygrzaliśmy tyłki, niektórzy się nawet opalili (nie ja), powrót do domu był bolesny, ale obyło się bez przygód, jak w dniu wyjazdu. Kto czyta nasz FP, ten wie dzięki komu udało się pojechać i jak mało brakowało, byśmy musieli zostać w domu.

Odbyło się ślub i wesele mojego brata. W końcu się chłopak ożenił i bardzo dobrze, niby dlaczego ma mieć lepiej niż inni 🙂

Ja chodzę wokół siebie, szukam możliwości zmian jakichkolwiek, bo strasznie męczy mnie moje życie, a właściwie kilka jego aspektów. I mogłabym postawić wszystko na jedną kartę, jak proponuje mi mąż, ale na to jestem zbyt wielkim tchórzem niestety. I tak sobie trwam w tym znanym i znienawidzonym ciepełku i trwam i szukam możliwości zmian choćby niewielkich. I przymierzam i kombinuję i… Nadal jestem tu, gdzie jestem. A to ostatni dzwonek na takie zawirowania, bo powoli metryka przestaje być łaskawa.

Poza tym mam się dobrze, żyję, czuwam, czytam i czasami piszę 🙂

Pozdrowienia wrześniowe, mam nadzieję nie ostatnie w tym miesiącu.

 

 

 

  • U nas wakacje były dość nerwowe i chaotyczne, mnóstwo spraw się nawarstwiło i nie można powiedzieć, żeby wiązały się u nas z wypoczynkiem. Dlatego też z radością witam nadchodzącą jesień 🙂

    • Może jakis jesienny odpoczynek? O ile zjawi się piękna jesień..

      • No właśnie dziś nam sie udało, ten dzień był bajeczny i wynagrodził mi całe lato! 🙂

        • O, i to jest pozytywna informacja 🙂

  • Paulina Witajewska

    Tak skąd ja to znam „muszę coś zmienić”. Mam tak samo…..

    • U mnie poki co jedyna zmaina, to kolory ubrań. Nie kupiłam sobie w tym roku kalendarzowym nic czarnego 🙂

  • Suelen

    Ja teraz się urlopuje z rodziną. Też myślę o zmianach i tez tylko na tym zaprzestaje….echhhh nie lubie zmian..

    • Ja lubię, ale moja odwaga niekoniecznie.

  • Anjanko, super, że wróciłaś! Trzymam kciuki za wenę i lekkie pióro!;) Oj ja też na takim etapie, że koniecznie muszę coś zmienić, ale wciąż brak mi odwagi!!!! Może powinnyśmy założyć jakieś koło wzajemnego wsparcia!;p

    • Ja pierwszy krok do zmian wykonałam. Póki co, to zmiana powierzchowna, nie życiowa. Ale od lat z tym się nosze i zawsze brak odwagi, szkoda kasy itd.