ten zły dzień

Już za chwilę Walentynki. Od tygodnia słychać w sieci narzekanie, że to obce święto, że mamy swoją Noc Kupały, że należy kochać się codziennie,  nie tylko raz w roku, że komercja, że kolorowe serduszka bla bla..

No i co z tego? Jakoś nie słyszałam, by ktoś marudził, że od początku października w sklepie z rajstopami można kupić znicze, bo 1 listopada za pasem. Że bliskich na cmentarzu należy odwiedzać częściej, a nie tylko raz w roku. Tak, wiem, to kiepskie porównanie, bo przecież święto jest nasze, ale sami przyznajcie, że idealnie oddaje ideę ogólnego marudzenia.  No i ozdoby świąteczne od listopada w sklepach, Last Christmas atakujące z każdej stacji radiowej. Nie przypominam sobie, by ozdabianie domów itd kolorowymi lampkami z okazji świąt Bożego Narodzenia było u nas w modzie od zawsze.

Powiem Wam coś jeszcze. My niby Walentynek nie obchodzimy. Jakoś nigdy nie mieliśmy parcia na prezenty, specjalne wyjścia w ten dzień, w którym kobiecie podobno głupio pojawić się na mieście bez długiej czerwonej róży w ręku. Ale prawda taka, że od lat uważamy, że każdy pretekst do wyjścia z domu w dwoje jest świętem, więc dlaczego nie? Swoje Walentynki już mieliśmy kilka dni temu. O to właśnie chodzi. O łapanie chwil. wiadomo, niekoniecznie potrzebny jest pretekst, ale w zabieganej codzienności, gdy się mijamy w drodze z pracy i do pracy, gdy dzieci mają różne nastroje i gdy my mamy różne nastroje, to taki kop okazji, by ruszyć tyłek z domu jest bardzo przydatny. Nawet bardziej, niż bardzo.

I jeszcze coś, a propos tego, że należy kochać się codziennie, codziennie okazywać sobie uczuci itd, że Walentynki be. Zaprawdę powiadam Wam, że jeśli macie czas, siły i środki finansowe na to, by randkowac codziennie, to właśnie ulewa mi się ogromna i nieposkromiona zazdrość. Wiadomo, miłość, to nie tylko randki, wspólne wyjścia, kwiaty, czekoladki i prezenty. Ale z ręką na sercu, kto pamięta o tej codzienności, o której mówi się przy okazji walentynek? Kto pamięta codziennie?

Ile razy w tygodniu macie czas, by usiąść w spokoju obok siebie na kanapie i nie patrząc na zegarek ( bo czas spać, by rano do pracy wstać) po prostu posiedzieć w spokoju, poprzytulać się, porozmawiać, czy obejrzeć serial? Ile razy? Ile razy w tygodniu macie czas, by zjeść wspólnie jakikolwiek posiłek, wypić kawę?  Ile razy?  A seks? Dzisiaj nie, bo dzieci przyszły do nas do łózka, mam okres, kochanie jestem taki zmęczony, jutro wcześniej staję, nie mam ochoty itd itp

No ludzie! Ogarnijmy się. Nie masz ochoty celebrować czegoś, to nie celebruj. Darcie japy, że walentynki be, to również celebrowanie tego dnia. Skoro tyle czasu poświęcasz negowaniu zasadności tego święta, to jednak w jakiś sposób bardzo Cię to musi interesować. A może to na zasadzie chcę , ale nie mogę, bo np. partner nie chce, albo znajomi są na nie, więc nie wypada inaczej?

Jeszcze raz piszę, każda okazja, do świętowania jest dobra. Każdą okazję należy łapać, by zwolnić w szybkiej codzienności. Hallo! Poważnie nie macie ochoty sprawić, by codzienna kawa chociaż raz w roku nie była codzienna? Czy naprawdę potrzebny jest kolejny powód do marudzenia? Nie macie dość szarości w życiu? Nie boicie, się, że następnej okazji, jakiejkolwiek okazji, wspólnej okazji może  po prostu już nigdy nie być?

  • 100% racji. Dla mnie to kolejny powód do świętowania właśnie 😍

    • Tak na to patrze i tak pokazuje moim dzieciom Halloween. Po prostu okazja do dobrej zabawy.

  • Ja to widzę tak- każdy świętuje jak mu odpowiada. Mnie osobiście nie podchodzą do gustu jedynie te bazarowe plastikowe serduszka. Ale z drugiej strony jak komuś takie symbole odpowiadają jego sprawa. Ja wolę świętować na swój sposób- kolacja, randka, jak najbardziej!

    • Widzisz, każdy znajdzie coś dla siebie. Jedni pretekst do wieczoru we dwoje, inni, by obdarować się serduszkiem choćby z plastiku

  • Mnie tam Walentynki ani ziębią, ani grzeją. Jeśli tego dnia będzie okazja gdzieś wspólnie z mężem wyjść, to super, a jeśli nie, to nic się nie dzieje.

    • Właśnie o to chodzi. Okazja czyni złodzieja, a czasami warto być złodziejem i ukraść trochę czasu dla siebie, dla nas

  • Niko Nikodem Sadlowski Sadłows

    Dokladnie, nie lubisz nie celebruj, lubisz idz na randke. Wolnosc wyboru

    • Zawsze zależało mi na tym, by mieć wybór. To bardzo dużo 🙂

  • Powodów do świętowania nigdy dość! Zwłaszcza naszych związków, które niestety często w biegu codzienności bywają odrobinę zaniedbywane. Nie widzę w tym święcie nic złego, wręcz przeciwnie.

    • Każda okazja by o siebie dbać jest warta tego, by ją wykorzystać.

  • Ja męża widzę po całym tygodniu pracy dopiero w weekend wiec wspólny czas jest dla nas bardzo ważny.
    Pozdrawiam

    • My często mamy tak samo. Dlatego to ważne, by pobyć razem chociaż przez chwilkę, bo nie wiadomo, kiedy zdarzy się kolejna chwilka.

  • Popieram Twoje stanowisko w 100%. Maruderzy znajdą się zawsze. Ja powiem tyle: Skoro Święto Zakochanych to takie zło i kochać się trzeba cały rok, to po co nam Dzień Babci i Dziadka, Dzień Matki, Dzień Ojca itp. Wszystkie to osoby powinniśmy, kochać, sznować i doceniać przez cały rok. 😉

  • Ja Ci powiem, że nasz naród to taki przyzwyczajony do narzekania. Co by się nie działo będzie źle. Daliby każdemu po 10 tysięcy na rękę a oni by narzekali, że chcą 20 😉

  • Czerwona

    Mi tam ten dzień zwisa, ale są ludzie, którzy naprawdę czują się w tym dniu jeszcze bardziej samotni niż zwykle. Nie słyszałam jeszcze, żeby na Walentynki narzekali ludzie w związkach…

  • Macierzynstwo-raz!

    My też walentynek nie obchodzimy 🙂 Jak świętować – to codziennie, a co! 🙂

  • Suelen

    Zgadzam się wolny wybór. Jest okazja zmienić trochę szary dzień a że dostanę czekoladki lub kwiaty lub jeszcze coś innego….no cóż to miłe i nikt nie powie mi, że jest inaczej. Lubię celebrowanie takich dni i gestów a jak ktoś nie lubi jego sprawa niech nadal marudzi.