Postanowienia noworoczne

Jest styczeń. Witajcie w nowym roku 🙂
Nowy Rok, nowy początek. Widziałam na FB grafikę dobrze pokazującą ten właśnie początek. Wielka księga, a w niej 365 pustych kartek. I do tego informacja, że tylko od nas zależy, co zostanie na tych kartkach zapisane.  Moim zdaniem doskonały obraz początku, przecież to my jesteśmy autorami swojej osobistej księgi życia. Każdy ma swoje tomy do napisania.
Powinnam napisać podsumowanie roku 2016. Szczerze mówiąc nie mam do tego serca. Mam wrażenie, że stoję w miejscu, że nie rozwijam się wcale. Nawet mój blog najpierw płynął z prądem, a potem upadł. Ktoś powie, że w ciągu roku zmieniło się u mnie wiele. Przecież wybudowany dom, powrót do pracy, przeprowadzka, syn w przedszkolu… To wszystko prawda, owszem. Mimo to odczuwam pewien niedosyt. Każdy jest kowalem własnego losu, więc te dzisiejsze uczucia, to wyraźny sygnał dla mnie, by wziąć się w garść i w końcu zacząć znów działać.
Nie będzie postanowień noworocznych. Nie będzie i już. Tak po prostu. Nie będzie, ponieważ uważam, że to bez sensu. Zbyt wiele rzeczy w moim życiu nie zależy tylko ode mnie, na jeszcze inne nie mam żadnego wpływu. Owszem mogłabym napisać, że w 2017 roku przeczytam tyle książek, ile tylko dam radę, i że będzie to powyżej stu. Wiecie, to by było zbyt proste do spełnienia i zbyt oczywiste, że się uda 😉 Dlatego listy postanowień nie będzie.
Za to będzie lista powodów, by nie robić postanowień noworocznych 🙂

1. Lista postanowień, z których żadne nie zostało spełnione, a rok ucieka, może mieć działanie dołujące.
2. Często na listę trafiają postanowienia ciężkie do spełnienia. Skoro nie lubimy ćwiczyć, to do klubu fitness nic nie zdoła nas zaciągnąć, nawet postanowienie.
3. Lepsze niż postanowienia, są cele do osiągnięcia. Wszystko pod warunkiem, że na ich osiągnięcie dajemy sobie realny czas.
4. Wszyscy piszą listę postanowień, bądź inny, nie pisz. Ewentualnie pisz z innym miesiącu.
To jak z odchudzaniem od poniedziałku. Zacznij teraz w tej chwili, nie czekaj do poniedziałku.
5. Nie ma postanowień, nie ma problemu z ich spełnieniem, bądź nie, przed upływem roku.
6. Szkoda tracić czas na wymyślanie i pisanie.

Widzicie zatem, że lista jest i moim skromnym zdaniem wydaje się być całkiem sensowna 🙂

  • Warto coś sobie postanowić… Ale małego, żeby później się nie dołować, że się nie zrealizowało! 🙂

    • Wolę cel i próbować do niego dążyć. Uparcie 🙂

  • Nie robię list, nie robię postanowień. Wyznaczam cele do realizacji i nawyki do utrwalenia. Bez sztywnych deadlinów, ale w miarę z realnym terminem realizacji. To bardzo pomaga 🙂

    • Takie podejście też staram się mieć. Cel jeśli nie został osiągnięty, widocznie potrzebuje więcej czasu. Poza tym cel jest ważny i raczej nam na nim zależy. Postanowienia niekoniecznie do nas przemawiają.

      • Dokładnie tak. W końcu liczy się efekt, a że go osiągniemy kilka tygodni później… czasem trzeba być elastycznym.

        • wtedy łatwiej sie zyje 🙂

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Mam w tym roku bardzo podobne podejście 🙂 Mniej planowania i postanowień – a więcej działania i…życia po prostu 🙂 Właśnie przed paroma godzinami u siebie o tym napisałam, więc idealnie się zgrałyśmy w czasie 😉

    • A widzisz jeszcze nie byłam u Ciebie!

  • Ja nigdy nie robię żadnych postanowień, co ma być, to będzie. Jak będzie się rozwijać w nieodpowiednim kierunku zacznę interweniować:)

    • To mi się podoba. Chociaz właściwie nie brałam pod uwagę nieodpowiedniego kierunku 🙂

  • Kochana miałam podobne odczucia w zeszłym roku,również postanowień nie miałam i oddetchnelam psychicznie, co skutkowało dodatkowymi kilogramami,ach ta czekolada 😂 teraz wracam do formy,nie bo nowy rok,tylko poczułam,ze juz czas zadbać o zdrowie. Wiem jak to jest z tym poczuciem stania w miejscu, ale tak naprawdę powinna być z siebie dumna. Przeprowadzka, przedszkole i blog?! Jesteś mistrzem ze lodolalas,serio,serio 😊

    • blog umiera, nie oszukujmy się. Nic nie śmiga, jak powinno, jak liczyłam, że będzie. Nie da się być z jednym tyłkiem na dwóch weselach niestety…

      • Rozumiem, wiem że frustracja i żal się pojawiają, ale że tak powiem życie. Są priorytety i priorytety – żyj i rób swoje <3

        • Wiadomo. Żyję, robię swoje, śpię kiedy trzeba, chociaż niekoniecznie tyle, ile trzeba.
          Jednak gdwgdpwtam gryzie mnie w tylek, że chciałabym, a nie mogę, bo nie mam kiedy.

  • Popieram! Po co wymyślac postanowienia, skoro przeczuwamy, że nic z tym nie zrobimy 🙂

    • J mam inne podejście. Czasami niezależnie od nas postanowienie nie zostaje dotrzymane. Jeśli z gry ktoś zakłada, że nie dotrzyma, to i tak nie ma stresu, czy się uda, czy nie, skoro od początku wiadomo, że nic z tego nie będzie.

  • Czerwona

    To może nie postanowienia, a plan działania? 😉

  • Popieram i ja! Podpisuje sie pod tym co napisalas, dlatego tez nie skladalam w tym roku postanowien i dobrze mi z tym 😉

    • super, nasza grupa rośnie 🙂

  • Ja mam tylko dwa cele do zrealizowania, jeden już co prawda w połowie , drugi nie do końca zależy ode mnie. Postanowień natomiast nie robię- nie potrafię ich dotrzymać 😀

  • Suelen

    Ja też nie robie postanowień, tylko mnie to stresuje a nie mobilizuje więc nie warto. Twoja lista jednak bardzo mi się podoba 🙂

    • dzięki!
      Lista to lista, ale koleżanka wyżej właśnie podała świetne postanowienie n cały rok. Ba! NA całe życie 🙂

  • Ja nigdy nie robię żadnych postanowień, mam jedno stałe -po prostu dobrze żyć 🙂

    • to postanowienie bardzo mi się podoba! Może będzie pierwszym i jedynym moim? MOże dzięki temu zrobię swoj liste 🙂