Truskawki, maliny, ja wszystkie was…- WB2

Postanowiłam, że na urodziny córki sama własnoręcznie zrobię tort. To nie takie hop i siup, bo owszem ciasta lubię robić/ piec itd, ale tort to już wg mnie wyższa szkołą jazdy. Mam jeszcze trochę czasu, by osiągnąć mistrzostwo, bo córka ma urodziny w ostatnich dniach lutego. Na początek postanowiłam nauczyć się piec biszkopt. Mam już pierwszą próbę za sobą. Podeszłam do tego dość poważnie. Poszukałam w sieci odpowiedni przepis, nie szukałam daleko, bo wiedziałam, gdzie szukać, by znaleźć.  Asia- Margarytka jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Na początek w obroty wzięłam biszkopt na dwa blaty. Przepis już miałam, wykonałam wszystko wg zaleceń, a reszta zależała już od piekarnika. Udało się wyśmienicie, jak zawsze, gdy korzystam z przepisów Asi. Nie mam zdjęć, bo za szybko ciasto zostało zjedzone. Będę trenować dalej, by w lutym móc działać w kuchnie bez większych stresów.
Niedawno czarowałam w kuchni jagodzianki bez jagód, tez z przepisu Asi. Tutaj niespodzianką było to, że zrobiłam zdjęcie jeszcze gorących, nie było szans, by znikły, zanim pstryknę. No i Jagodzianki bez jagód, bo w środku były TADAM! maliny!. Tak, tak jagodzianki z malinami. 
Jeśli ktoś wypowiada połączenie słów „letni” i „deser” to ja wcale przed oczami nie mam lodów. Absolutnie! Momentalnie myślę o truskawkach i malinach.
Truskawki to jest cos, na co czekam całą zimę, wiosnę i kawałek lata. Ileż można czekać? Są cudowne, najlepiej smakują bez niczego, prosto z krzaczka. Wiem, że istnieją koktajle owocowe, z truskawek są szczególnie pyszne, ale zawsze szkoda mi marnować owoce na koktajl. 

Maliny. To ten moment, gdy truskawek dobrych już nie ma. Druga przerwa, podczas której trzeba się ratować brzoskwiniami i morelami i jabłkami, ewentualnie arbuzem. A potem nadchodzi ta długo wyczekiwana chwila i pojawiają się pierwsze maliny. Nie, nie w sklepach. Na krzaku. Człowiek łyka ślinę, ale wiadomo najpierw dzieci jedzą, trzeba wpajać dobre nawyki i smaki. Potem, gdy już prawdziwe żniwa malinowe, to trzeba cichaczem w wielkiej tajemnicy iść zrywać, by cokolwiek było w miseczce. gdy dzieci pomagają, to miska najczęściej jest pusta, za to brzuszki pełne.
To zdjęcie sprzed 2 lat, ale cały czas na czasie o tej porze roku 🙂
Czujecie, jak pachną? A jak smakują? 

  • Uwielbiam maliny, a truskawki obowiązkowo nie umyte 🙂 A co do tortów to upiekłam ich już tyle, że jak pomyślę o kolejnych urodzinach to mnie skręca, na szczęście synuś zapytany z czym chce tort (czyt. z jakim bajkowym bohaterem) odpowiedział: "Chcę zwykły sernik". Oby się nie rozmyślił 😀

  • Ja jeszcze muszę potrenować z masą cukrową 🙂

  • Anjanko, spore wyzwanie przed Tobą, więc trzymam mocno kciuki, aby tort się udał!

    Pozdrawiam
    (http://delikatnamateria.blogspot.com/)

  • Malinianki zrobiłaś… piękne 🙂

  • Ospoqiedni przepis dziala cuda 🙂

  • O Ty podła kobieto! Ugryzłam się w język i zachlapałam klawiaturę śliną…

  • Trzeba trenować po prostu 🙂

  • Chcesz przepis? 🙂

  • Uwielbiam maliny 😉
    A co do tortów…Póki co udało mi się zrobić jeden tort…z truskawkami 😉

  • ja sie czaje na masę cukrową. Mam wrażenie, że łatwiej upiec dobry biszkopt, niz zrobic idealna ozdobę masą 🙂

  • Bułeczki z malinami muszą być pyszne 🙂

  • Czuję ten zapach i to podłe jest!!! U mnie tego nie ma 🙁 Tak poważnie – pieknie ci wyszły te jago-malidzianki 🙂 A tort tez robię sama 🙂 Prosty przepis mam 🙂 masa z mascarpone i kremówki i ciach, gotowe 🙂 Jakby co to mam przepis na swoim blogu 🙂

  • kocham owoce, wszelakie, ale letnie owoce mają urok ulotności, sezon trwa krótko i trzeba z niego korzystać.
    buły wspaniałe!!!!
    pozdrawiam ciepło
    Monika

  • nawet jesli je sobie zamrozisz, to już nie jest to samo 🙂
    Pozdrawiam również!!

  • były pyszne. Chcesz przepis? Myśle, że bez nadzienia tez będą smakować 🙂

  • mi się marzy, by tort obłożyć masą cukrową. Wiem, co włożyć w środek, mam koleżankę, która od lat piecze torty, właściwie dwie koleżanki. No ale biszkopt musi wyjść na 100% za każdym razem, bym mogła podchodzić do robienia tortu na urodziny córki.