rozmowy sfrustrowanych rodziców… #2

Zrobiłam dzisiaj ogromne zakupy. Targałam do sklepu syna i kupowałam w jego towarzystwie, co oznacza +100 do podziału uwagi i szybkości reakcji.
Potem ugotowałam obiad, do tego leczo z cukinii, bo dostałam ogromne od rodziców. A może to kabaczek?? do tego zrobiłam drzem z brzoskwiń, kilka dni temu zrobiłam z malin. w międzyczasie upiekłam ciasto z malinami i ugotowałam kompot z jabłek. Tylko pranie cały dzień siedziało w pralce i czekało, aż sobie o nim przypomnę. W końcu mąż powiesił, jak ogarnął wieczornie Szkodniki.
Przepis na ciasto mam w kompie zapisany i jakoś jeszcze nie trafił do zeszytu z przepisami. Po wszystkich wariacjach w kuchni lekko klei się podłoga i laczki mlaszczą przy chodzeniu, dlatego zaraz będę brawurowo jeździć na mopie. teraz się relaksuję przy kompie, fejsie i blogach, popijam drina. Kleją mi się ręce, a dokładniej palce prawej doni.
Oświeciło mnie i wykrzyknęłam
– myszka mi się klei!
Zupełnie nie rozumiem dlaczego mąż się zarechotał prawie na śmierć.
Brawo ja!
Ps. 1:0 dla mnie, w walce z molami spożywczymi.
  • Sprawdź maila 🙂

  • No ja się nie dziwię, że sie zarechotał :))))) Tylko kobieta potrafi tyle rzeczy naraz robić!

  • Jakby miał zrobić tyle rzeczy na raz to pewnie nie bawiłaby go ta gra słów 😉

  • Anjanko, jesteś jedyna w swoim rodzaju ;))

  • Widziałam, dzięki!

  • Szkoda, że o praniu zapomniałam, taka piękna pogoda była.

  • Myślę, że by bawiła 🙂 ale tylu rzeczy na raz by nie robił. Wszystko by miało swoją kolejność 🙂

  • I niepowtarzalna na dodatek 🙂
    Jak każda nas!

  • Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

  • Mąż, zamiast rechotać, powinien pomóc Ci ją umyć ;D
    Zmęczyłam się od samego czytania 😀
    Mole bleeee, jak my się z tym g namęczyliśmy… Tfu tfu!

  • Ja stwierdziłam, że je wezmę głodem. Wszystko mam teraz w pojemnikach i workach dodatkowo. Ale byś widziała, co się dzieje, jak np mąkę sypie do pojemnika 🙂